Karty cygańskie „Sybilla della Zingara” – recenzja talii i trochę o tym, skąd się wzięły karty cygańskie

Talia zwana kartami Cygańskimi, kartami Sybilli, cygańskim Tarotem albo „ramkami z nekrologami”. Okropnie wydana, ma swoich miłośników jak i mniej przychylnych recenzentów. W tym wpisie spróbuję się jednocześnie podzielić swoimi wrażeniami (kiepskimi, chociaż talię mam od półtora roku) jak i wyjaśnić co to dokładnie za rodzaj kart.

Świat, ale zwłaszcza Polska, Tarotem stoi. Niektórzy przypominają sobie, że do wróżyć można jeszcze klasykami. I tyle. Nawet karty anielskie są mylone z Tarotem, o reszcie kart nie wspominając. Tymczasem na karcianej mapie jest wiele rodzajów kart i jedynymi z nich są karty cygańskie oraz Sybilli, chociaż zamieszanie jest tutaj ogromne. Dość powiedzieć, że po wpisaniu frazy „karty cygańskie”, „gipsy cards” albo „karty sybilli” wyskakuje kilka różnych rzeczy.

Zacznijmy od tego, że karty z tej recenzji nie są do końca „kartami cygańskimi”, tylko talią z większej grupy kart nazywanej „Sybillami”. Jakoś to się jednak wszystko wymieszało, i dzisiaj ludzie tych nazw używają wymiennie. Ale po kolei…

Między XIX a XX niezwykle popularne było wróżenie z kart i chodzenie do wróżki. Był szał na Tarota i przede wszystkim karty klasyczne. Szukano jednak efektywniejszego sposobu na stawianie wróżb niż wkuwanie na blachę abstrakcyjnych symboli z klasyków i Tarota Marsylskiego. Ludzie chcieli szybkich wróżb na codzienne tematy, i kart, które będą mogli samodzielnie intepretować sami po obrazkach, niezależnie czy była to zarobkująca na kartach wróżka, dama z dobrego domu czy ledwo piśmienna pani z mięsnego. Zwłaszcza we Włoszech, Francji i krajach niemieckojęzycznych kombinowano z wyglądem kart. Dorysowywano ilustracje do kart klasycznych, albo wymyślano zupełnie nowe talie. Był ich wysyp i jedne były inspirowane drugimi. Druk na masową skalę, ogromne wydawnictwa i import już istniały. Same karty można było kupić po prostu na mieście. W tym czasie stworzono między innymi Lenormand, Kippery, Sybille czy karty Cygańskie i dlatego są one wszystkie do siebie podobne.

Sybilla della Zingara. Zdjęcia własnego autorstwa.

Omawiany w tej recenzji rodzaj kart, „Sybilla”, ukształtował się głównie we Włoszech i to Włosi sami piszą o sobie, że są kolebką tych kart. Obecne były też w innych krajach i tu warta jest odnotowania francuska talia „Sybille des Salons” z 1840 roku. To słowo oznacza dosłownie „wyrocznię”. Jest to cała rodzina różnych talii. Mają zwykle około 50-paru kart, podobne wizerunki z codziennymi scenkami i osobami, podobne znaczenia i na pierwszy rzut oka wyglądają po prostu jak różne wariacje tego, co w Polsce nazywamy kartami cygańskimi. Nawet nazywają się bardzo podobnie: „La Sibylle des Salons”, „Sybilla della Fortuna”, „Antica Sybilla Italiana” albo „Sybilla della Zingara”. Dosyć często miewają oznaczenia kart klasycznych.

Żeby unaocznić istnienie różnych talii kart Sybilli i rozrzut w ich wyglądzie, pokażę Wam kilka trochę innych talii z innych lat:

„Sybille des Salons”, Francja, rok 1840
Vera Sybilla Italiana, Włochy, XIX wiek k (dokładna data nieznana?)
Antica sibilla italiana, Włochy, rok wydania XIX wiek (dokładna data nieznana?)
Sibilla IL VOSTRO DESTINO od wydawnictwa Masenghini Bergamo, Włochy, rok 1960

Talia z tej recenzji powstała w 1860 roku, kiedy Sybille były już na rynku. Namalował ją nieznany autor. Opublikowała ją najpierw włoska firma Solesio z Genui, potem wypuścił je w Wiedniu i Budapeszcie Piatnik.

Wart wspomnienia jest jeszcze rok 1920, kiedy z nimi jeszcze kombinowano. Piatnik wymyślił sobie, że Sybillę trochę poskraca i uporządkuje. Wydał w Wiedniu wersję 36-kartową z białymi ramkami. Nie wymyślano jakiejś szczególnej i romantycznej nazwy typu „Sybylla della…” tylko machnięto napis „karty cygańskie” (Zigeunerkarten) i już. Względy były polityczne, gdyż po wojnach wszystko co brzmiało po francusku brzmiało dla German obrzydliwie. Zigeunerkarten się Austriakom bardziej podobało i zapewne kojarzyło przy okazji z wróżbiastwem bardziej, a nie jakaś Sybilla. Zresztą, niemiecka Wikipedia to właśnie wersję 36-kartową opisuje jako karty Cygańskie, o tej większej i starszej wersji nie ma ani słowa: https://de.wikipedia.org/wiki/Zigeunerkarten Jeśli jej zapragniecie, to możecie ją kupić tu: https://osiem.com.pl/karty-cyganskie-piatnik-instr-pl,id112.html

Wracam jednak do omawiania „Sybilla della Zingara” z 1860. Wróciła ona w ręce Włochów i dzisiaj sprzedaje już trzecia z rzędu drukarnia, czyli Lo Scarabeo.

Krótko i na temat: talia… jest brzydka i miejscami bez sensu. Lo Scarabeo postanowiło ją na dodatek „upiększyć” czarnymi ramkami, które pasują do żółto-niebieskich ilustracji jak pięść do nosa.

Sam pomysł na karty Sybilli jest dobry: miały pokazywać jak najwięcej scenek z życia codziennego, opisywać właściwie każdą najdrobniejszą rzecz. Na początku z aprobatą kiwałam głową nad kartami, jakich mi brakuje w innych wyroczniach, i które jak krowie na rowie pokazują zwykłe rzeczy. Dziękowałam zwłaszcza za kartę Kupca, który oznacza dosłownie handel i kupowanie, Wesołość (na obrazku jest scena popijawy i oznacza dosłownie imprezy i libacje), Doktora (wizyty u lekarza i zdrowie) czy Służącą (która może oznaczać osoby pracujące w usługach). Mogłam nawet przymknąć na ilustracje jak z ulicznej gazety.

Problemy z tą talią, i kartami Sybilli w ogóle, mam dwa. Niby mamy karty na każdą okazję, ale przy bliższym poznaniu okazuje się, że część jest zdublowana: mamy na przykład po dwie karty na wroga w zależności od płci (kartę Rywalki i Wroga), tak samo Służących (Servant i Service), wiadomości (Messanger i Letter) itd.

Chociaż mniejsza, to właśnie wersja 36-kartowa sprawia wrażenie bardziej dopracowanej. Nie mam pojęcia, czy winę ponoszą za to kraje wydania i różnice w mentalności Latynosów i German, jeśli chodzi o porządek i klarowność.

Mamy też karty na wszelkie możliwe stany depresyjne, smutki, doły i załamania nerwowe: Smutek, Melancholię, Desperację (z karty gapi się facet pakujący sobie kulkę w łeb), Wroga, Rywalkę, Fałszywość, Arogancję, Chorobę, Śmierć, Nieszczęście, Oczekiwanie, Żal, Złodzieja, Wdowca, Więzienie i ciężkie „Westchnienia”.

Czy on mnie kocha?

Chodzi takie powiedzenie, że jeśli ktoś chce zobaczyć tragedię, to patrzy w karty Cygańskie, bo zawierają tyle negatywnych kart. Można też spojrzeć na to tak: jeśli ktoś chce wróżki, u której sam pozna czy nie zataja ona czegoś we wróżbie, to szuka takiej stawiającej „Sybillę”. Wystarczy jej spojrzeć przez ramię i już sami wiemy, czy nam babsztyl słodzi czy mówi co widzi. Jest to talia wręcz wymarzona do mówienia prawdy i tylko prawdy – a efektu i klimatu dodadzą nagrobne ramki, tak, że klient nawet jeśli przed wróżbą nie miał raka, to na pewno go dostanie od samego słuchania, podnosząc nam sprawdzalność. Talia dla odważnych i małych sadystów.

Źródła:
„Gypsy Oracle Cards: A Handbook for Interpreting the Sibilla della Zingara”, M. Jacqueline Murray
https://de.wikipedia.org/wiki/Zigeunerkarten
https://de.wikipedia.org/wiki/Lenormandkarten
https://de.wikipedia.org/wiki/Kipperkarten
https://www.youtube.com/watch?v=9Q4hI6FnqNI
https://sibillashahar.blogspot.com/2015/05/troche-historii.html
http://www.itarocchidigabriella.it/sibille.htm
https://www.tarocchi-cartomanzia.it/cartomanzia/sibille/
http://www.fortune-telling-cards.com/Sibilla-Gypsy-Cards.php
https://tarotator.com/the-gypsy-fortune-telling-cards/
https://marykgreer.com/2008/04/01/origins-of-divination-with-playing-cards/
https://it.wikipedia.org/wiki/Sibille_Lenormand

Autor

Ragna

https://miedzykartami.wordpress.com/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s